wstecz  | dalej  |  spis treści

 

      Grenadier

 

autor: pepe9donkey


 

   Gnijesz w okopie w miejscu, które nawet nie wiesz czy naprawdę istnieje. Jesteś zmęczony - któż by nie był, po przeszło ośmiu godzinach marszu w palącym słońcu na pustyni. Wokół słychać odgłosy bitwy ale Ciebie nie powinno to teraz obchodzić - nie przyjechałeś tu zabijać. Zdejmujesz buty i z błogą miną zamykasz na chwilę oczy.

   ...otworzyłeś je znowu... może ten błogi półsen trwał zbyt długo? W każdym razie twoja sytuacja nie wydaje się być najlepszą: zostałeś sam, licho wie co stało się z całym oddziałem, nie mówiąc już o tym maniakalnym dowódcy. Zza pagórków do Twych uszu dobiega stłumiony okrzyk 'uuuuraaaa!!!'. Myślisz: 'to pewnie nasi cieszą się z szybkiego zwycięstwa', jednak, gdy na horyzoncie zamajaczyły już pierwsze postaci, w mgnieniu oka pozbyłeś się tych naiwnych myśli. Sytuacja nie wygląda różowo: jesteś sam, ich wielu i masz jakieś 3 minuty, zanim zdołają cię wystrzelać. Obok siebie znalazłeś skrzynię z granatami (ci ignoranci z dowództwa znowu coś pokręcili - przecież jesteś tylko kucharzem). Na pewno nie przeżyjesz - możesz co najwyżej posłać w diabły jak najwięcej tych psubratów. Jeszcze nie wiedzą jak trudnym przeciwnikiem może być wojskowy kucharz. Czekasz spokojnie aż zdołają podejść... już ... teraz albo nigdy...

   ... zabiłeś pięciu, a nie dosięgła Cię żadna kula... dziesięciu i nadal jesteś cały, przy piętnastym zacząłeś się zastanawiać nad całą sytuacją. Gdy zabiłeś dwudziestego trzeciego przeciwnika miałeś już poważne zastrzeżenia. Spojrzałeś na nieśmiertelnik wiszący na Twojej szyi i ujrzałeś napis: 'John Rambo' - to rozwiało wszelkie wątpliwości...

 

   Mamy, więc do czynienia z podręcznikowym przykładem bohatera, który sam jak palec rozprawia się z tabunami wrogów. Coś jednak różni naszego Grenadiera od bohaterów rodem z Ameryki - nie jest on kuloodporny. Jedyną ochroną przed kulami przeciwników jest dla niego osłona zrobiona ze starych skrzyń (?). Gdy przeciwnicy zniszczą osłonę, Grenadier zginie od pierwszego celnego strzału, a te zazwyczaj są celne.

   Pomyślicie zapewne, że gra jest wtórna, wykorzystuje pomysły ograne i wykorzystywane ze setki razy. Nic bardziej mylnego - może i pomysł jest banalny, ale realizacja (jeżeli chodzi oczywiście o gry klikowe), jak najbardziej oryginalna. Kierujemy nie tyle samym Grenadierem, a raczej celownikiem, obracając się naszym bohaterem w lewo i prawo. Ciekawie rozwiązana jest kwestia rzucania granatów - im dłużej przytrzymamy klawisz rzutu, tym dalej poleci rzucany przez nas granat. Siłę rzutu pokazuje nam licznik umieszczony w dolnym lewym rogu ekranu. Za każdego zabitego przeciwnika otrzymujemy punkty - wynik można wysyłać na internetowy ranking.

   Grafika jest całkiem przyzwoita; trochę rozśmieszyli mnie ci "pełzający" żołnierze, ale ogółem na grę nawet miło popatrzeć. Ciała zabitych przeciwników (a właściwie ich resztki) układają się w różnych pozach, co daje fajny efekt.

   Gra niestety nie posiada muzyki. Jedyne, co wydobywa się z głośników podczas grania w Grenadiera, to dźwięki wybuchów - niektóre jednak są zbyt ostre i drażnią ucho.

Podsumowując: Grenadier to naprawdę bardzo dobra minigierka. Nie nudzi się szybko, a nawet granie po kilka razy dziennie może dostarczać dobrej zabawy. Nad oceną nie myślałem zbyt długo - gra zasłużyła na piątkę z plusem.

 

 

PLUSY

MINUSY

Grafika

Pomysł

"Pełzające" żołnierzyki

Niektóre dźwięki

Łatwa, prosta i

przyjemna



   
 

OCENA

 

INFORMACJE

5+  

 

Autor: Pentagraf

   

Program: TGF

Rok produkcji: 2003

Hi-scoresy na www.online.zagrajmy.com


     

 


 

     wstecz  | dalej  |  spis treści

by pepe9donkey