|
autor:
Anka
Bananarama nie jest grą zbyt
skomplikowaną. Ale żeby nie było mylnych skojarzeń - nieskomplikowana nie
znaczy głupia, nudna czy bez sensu. Wręcz przeciwnie! Pisząc
nieskomplikowana chodziło mi tu głównie o fabułę. Bo przecież chodząc
małpą wśród porozrzucanych bananów nie sposób się nie domyśleć, co trzeba
zrobić. Jak to zwykle w grach bywa pojawiają się pewnego rodzaju
przeszkody- z każdym następnym poziomem coraz trudniejsze, ale może po
kolei…
Menu…jest w porządku
to
znaczy zawiera mniej więcej wszystko to, co menu zawierać powinno, czyli
objaśnienia pojawiających się w grze przedmiotów, możliwość wczytania
ostatnio granego poziomu oraz zagrania od nowa itp. Szkoda tylko, że nie
ma opcji umożliwiającej wyłączenie dźwięku. Nie znaczy to, że dźwięk jest
drażniący. Czasami po prostu chętniej słucha się własnej muzyki.
Może, więc przejdźmy do grafiki, która
niewątpliwie zachwyca swoją dokładnością i starannością, a
zarazem… sympatycznością(?)… W każdym razie bohater, przedmioty i wrogowie
są kapitalni. Małpka, którą chodzimy jest przesympatyczna. Jej kontur (tak
jak wszystkich postaci) jest cienki, ale wyrazisty, co sprawia, że jest
ona lepiej widoczna. Czyhający na nas wróg (przypominający kogoś w rodzaju
Indianina) ma niezbyt wyraźną twarz, co stwarza przeraźliwe wrażenie.
Kiedy owa postać nas zobaczy, jak najszybciej biegnie w naszą stronę nie
zważając na to, że na jej drodze stoi przeszkoda. W momencie uderzenia
"Indianina" w
platformę nad jego głową pojawiają się gwiazdki, za które
należą się autorowi gratulacje, gdyż sposób, w jaki kręcą się nad głową
nieszczęśnika jest kapitalny.
Innym wrogiem, pojawiającym się dopiero w
późniejszych planszach jest ktoś w rodzaju Murzyna, który wytwarza i rzuca
ogniste kule. Sposób, w jaki to robi również zasługuje na większą uwagę.
Tak na marginesie pisząc - radzę szczególnie uważać przy owym Murzynie,
gdyż jedna trafiona w nas kula zabiera nam aż dwa życia (a mamy ich od
początku gry tylko trzy).
Może coś teraz na temat tła. W każdym następnym etapie (czyli po pięciu kolejnych planszach) otacza nas
zupełnie inna
sceneria. Raz jest to bujna roślinność, której zieleń działa na nasze
umysły troszkę uspokajająco
, następnie
spotykamy się z mroźnym i zaśnieżonym krajobrazem, innym razem z
podziemiami. Jednak za każdym razem tło jest starannie dopracowane. W etapie podziemi
spotykamy kolejną nową rzecz. W niektórych miejscach wiszą sople (albo coś
bardzo do nich podobnego
), które
spadają, kiedy pod nimi przechodzimy. To też niewątpliwie dodaje uroku
grze.
Muzyka jest idealna, tzn. nie przeszkadza
w graniu, a wręcz nawet granie umila. Ważną rzeczą jest to, że gdy
piosenka zaczyna grać obraz się nie zacina, co jest rzadkością. Dźwięk
towarzyszący np. zbieraniu bananów czy podkładaniu bomb również jest
odpowiednio dopasowany. Wszystko to sprawia, że z łatwością przenosimy się
w trochę jakby bajkowy świat.
Muszę przyznać, że gra ogólnie robi
wrażenie. Myślę, że bez względu na wiek, upodobania itp. warto chociaż
spróbować w nią zagrać…
|
|
|
|
|
PLUSY |
|
MINUSY |
|
Cudowna
grafika
Przesympatyczny bohater
|
|
Miejscami trochę za trudna
|
|
|
|
|
|
|
INFORMACJE |
|
OCENA |
|
|
Autor:
Natomic |
|
5+  |
|
|
Program: MMF
|
|
|
|
|