Cave Jumper

 

autor: RomanX


 

   Większość małych chłopców chce zostać w przyszłości policjantami lub strażakami. Główny bohater gry "Cave Jumper" wyraźnie chciał zostać jaskiniowcem, ale to nie te czasy, więc załapał się na górnika, czy może raczej: poszukiwacza skarbów.

 

   Tychże w grze jest mnóstwo. Zbieramy różnej wartości monety i kryształy. Poza czysto finansowymi dobrami znaleźć można jeszcze między innymi dynamit, który pozwala przebić się przez słabsze skały (a także potrząsnąć przedmiotami na planszy i trochę zabłysnąć - ale o tym dalej), linę, którą można przywiązać do kołka i wykorzystać jako drabinę, a także różne rodzaje kilofów. Kilofami bowiem eliminuje się tu przeciwników, rzucając nimi jak tomahawkami. Są kilofy zwykłe, ogniste, lodowe i inne, a każde mają różne skutki użycia. Aby gra nie była zbyt skomplikowana kilofów nie można zużyć.

 

   Dynamit już można zużyć, a jest do tego dużo okazji. Warto tu wspomnieć o sterowaniu, gdzie autor wyraźnie starał się ograniczyć liczbę obsługiwanych przycisków. Gramy tylko kursorami, SHIFT-em i CTRL-em. Da się jednak wykonywać takie rzeczy, jak zakładanie dynamitu, kopanie go prosto w ścianę (lub w przeciwnika), rzucanie kilofami na dwa różne sposoby... Wszystko to dzięki temu, że aby wykonać pewien ruch, trzeba nacisnąć określoną (bardzo prostą) kombinację. Na początku może się to wydawać nieco niewygodne, ale później trudno sobie wyobrazić grę bez tego. Sterowanie ma też swoje wady. Mimo zastosowania bardzo wygodnego przewijania ekranu (poziomo - płynne, pionowo - skokowe) w jego kodzie zdaje się znajdować dosyć dziwny błąd. Gdy gracz wyskoczy w prawo, a w locie będzie próbował skręcić w lewo gra zacznie zwalniać. Po zakończeniu skoku wszystko jest normalnie. Niby nic, ale czasem nieco uciążliwe.

 

   Wracając do dynamitu - i nie tylko - następuje bardzo ciekawy efekt przy jego wybuchu. Mianowicie cały ekran nieco się rozświetla. Widać to zwłaszcza wtedy, kiedy jest ciemno. A ciemno jest, kiedy zużyje się bateria w lampie. Ciekawie? No to co powiecie jeszcze na to, że im bliżej jesteśmy pochodni, tym jaśniej? Manipulacja światłem w grze jest bardzo istotna, bo w ciemnościach nie jest się w stanie wypatrzyć przeciwnika, który z przyjemnością skonsumowałby naszego "jaskiniowca".

 

   Wrogowie bowiem to prawdziwe monstra. Metrowej wielkości pająki i nietoperze to tylko początek! Nie są one zbyt inteligentne, ale czegóż można by oczekiwać po AI w staroszkolnej platformówce? A taką właśnie jest "Cave Jumper". Zupełny "oldschool". Dźwięki brzmią wręcz prehistorycznie, mnóstwo muzyczki mp3 udającej stare midy - też. Grafika straszy pikselozą, ale jest ona bardzo ładnie wykonana, mimo charakterystycznej stylizacji. Co kilka - kilkanaście poziomów zmienia się wystrój i przeciwnicy. Można pomyśleć, że to dosyć rzadko. Owszem, ale poziomów jest aż kilkadziesiąt (dokładnie 55), przez co jest ich całkiem dużo. Na same plansze składają się między innymi windy, ruchome platformy, kamyki, głazy, dźwignie, tafle lodu (po których gracz się ślizga) itd. Bardzo dobrą rzeczą jest masa sekretnych przejść, dzięki którym każda próba przejścia tej gry będzie nieco inna, bo za każdym razem można odkryć jeszcze jeden sekret.

 

   Widząc to pewien przedsiębiorczy jegomość zaproponował autorowi gierki (KNPMASTER-owi) jej komercjalizację. Gra nadal krąży w sieci jako freeware, ale nie można nadsyłać uzyskanych wyników na oficjalny ranking. Nie jest to dużo, więc zachęcam do poszukiwań i gry w "Cave Jumper", bo zabawa jest przednia!

 

   

PLUSY

MINUSY

Udana stylizacja retro

Dużo sekretów

Dużo plansz i ich zróżnicowanie

Grywalność

Sterowanie

Manipulacja światłem


Zwalnia przy próbie fikuśnego skoku

Za darmo nie można nadsyłać plików

Spory rozmiar gry (28MB)


     

INFORMACJE

OCENA

 

Autor: KNP Master

5  

 

Program: MMF

Rok produkcji: 2006


     

 

 

by pepe9donkey