DarkBoué

 

autor: pepe9donkey


 

   Ostatnio coraz bardziej ciekawi mnie francuska scena klikowa. Trzeba przyznać, że Francuzi mają naprawdę niezły styl i perfekcyjnie wykańczają swoje produkcje. "DarkBoué" to jeden z licznych przykładów na to, że faktycznie tak jest. Zacznijmy od początku.

 

   A początek niestety nie jest najlepszy. Gra nastawiona jest na sterowanie joystickiem i ten, kto nie zna magicznego skrótu ctrl+J może mieć problemy z włączeniem gry. Gdy już uporamy się z niewygodnymi ustawieniami możemy spokojnie wybrać rozdzielczość oraz jedną z dwóch opcji w menu - nową grę lub nową grę bez misji treningowej. Na początek jednak polecam zapoznać się misją treningową. Nauczymy się tu biegać, skakać, strzelać na boki, w dół i w górę - słowem nauczymy się jak grać w "DarkBoué". Wszystko jest tutaj niezmiernie dokładnie opisane... - po francusku . Postrzelałeś już do tarcz? Nauczyłeś się skakać? Ruszaj więc czem prędzej, bo czekają na Ciebie naprawdę świetne przygody.

 

   Każdą misję poprzedza krótsza, bądź dłuższa scenka. Scenki te są wykonane w bardzo dobrym stylu i wprowadzają gracza w historię, w której uczestniczy. Szkoda, że nie znam francuskiego, bo z chęcią zapoznałbym się z fabułą gry. A tak wiem jedynie, że kierując jednym z trzech przyjaciół (Sylvain, Jibé bądź Thomas) musimy pokonać kolesia o dość dziwnym imieniu - Zlige. Będziemy przemierzać różniste plansze, wykonywać naprawdę zróżnicowane misje, po to tylko, by wreszcie dorwać tego łajdaka i przerobić jego cztery litery na mielonkę.

 

   Wspomniałem o różnych planszach i misjach. Rzeczywiście, w tej grze każda misja bardzo różni się od pozostałych. Nie chodzi tu tylko o ułożenie, zaprojektowanie plansz. "DarkBoué" to po prostu zlepek minigierek przeplatanych fabułą i misiami w konwencji platformówki. Dla przykładu - pierwsza misja to zwyczajna platformówka, druga - to minigierka polegająca na zrzucaniu ognistych bomb na głowy wrogów, trzecia misja jest także minigierką, ale tym razem lecimy helikopterem i walki z wrogami staczamy w powietrzu. Misje są przeplatane także spotkaniami z bosami. Ci jednak nie sprawiają zbyt wielu problemów. Zupełnie inaczej jest z kolejnymi misjami. Poziom trudności stopniowo rośnie, aż osiąga status naprawdę wysokiego. Ostatnia platformowa część gry jest naprawdę trudna - aby ją przejść trzeba znaleźć na to sposób.

 

   Jeśli chodzi o grafikę, to pojedyncze jej elementy nie zachwycają. Ot - gruby, czarny i pozbawiony jakiegokolwiek anty-aliasing'u kontur, kiepskie cieniowanie oraz olbrzymie rozmiary wszystkiego nie wpływają dobrze na odbiór gry, ale... no właśnie . Napisałem: "pojedyncze jej elementy". Elementy te są jednak zestawione ze sobą w genialny sposób. Dodatkowo jest ich niewiarygodnie duża ilość. Plansze są pełne drzew posiadających własną mimikę, grzybów, traw, krzaków, kamieni, korzeni, trzcin, kwiatów i wielu, wielu innych elementów. Mało tego! Każdy element różni się od pozostałych - drzewa mają różne miny, krzaki różnią się wielkością itd. itp. etc. Również animacje są bardzo dobre. Mnie najbardziej przypadły do gustu Zombie - są po prostu świetnie wykonane. Pełne plansze, ładne animacje - czego chcieć więcej? Odpowiedź jest nadzwyczaj prosta - dobrego silnika. I mimo, iż cały silnik gry sprawuje się nie najgorzej, to standardowy ruch platformowy skutecznie psuje to dobre wrażenie.

 

   Na koniec jeszcze kilka słów o oprawie dźwiękowej. Ta również nie jest najlepsza - muzyka to midi (co prawda dość ładne midi, ale zawszeć to midi ), a dźwięki to bardzo dobrze znane sample z bibliotek TGF'a. Jednak te wszystkie wadki..., wadeczki nie popsuły dobrego wrażenia jakie sprawiła na mnie gra "DarkBoué". Serdecznie polecam, a grze z czystym sumieniem wystawiam ocenę 4+.

 

 

   

PLUSY

MINUSY

Świetnie zbudowane plansze

Zróżnicowanie pod każdym względem


Brak zapisu

Standardowy ruch platformowy


     

INFORMACJE

OCENA

 

Autor: Toad

4+  

 

Program: TGF


     

 

 

 

by pepe9donkey