|
autor:
Mr Knife
|
Świat pełen chaosu, zniszczenia,
świat, który nie zapomniał jeszcze o poprzedniej pladze,
a już szykuje nową.
Odwieczna walka rozpoczyna się na nowo.
Jak niegdyś do walki staną niezliczone hordy ciemności,
pokonane niegdyś białą magią płynącą z ich wroga.
Jednak nawet on nie zdołał odszukać zła przez nich zasianego.
Nasienia, które da początek nowej wojnie.
Zła oraz gniewu zgromadzonego w jednym
miejscu. Przeklętym mieście Thais…
Nadchodzi koniec tysiąclecia, a z przybyciem nowego,
siły ciemności powrócą, wyłonią się z cienia,
jak przed laty.
|
|
|
" Minęło tysiąc lat, długich lat
wojen, cierpienia oraz pokoju.
Los…
Przeznaczenie…
Nigdy w to nie wierzyłem,
ale…
jedno zdarzenie,
jeden notes,
odmienił wszystko. "
|
|
|
Dlaczego ja?
Ciągle zadaje sobie to pytanie …
Ja! Zwykły mieszkaniec Thais, alchemik, żyjący w czasach, nazwanych
"Wiekiem spokoju ",
które jedynie przez przesądy o powrocie plagi i końcu świata,
może budzić wątpliwości.
Ale kto by w to wierzył?
Plaga powraca! Nadchodzi koniec świata!
Te hasła wymawiane z ust starców, słyszałem już od dłuższego czasu.
Nie przejmowałem się nimi,
oprócz śmiechu i podziwu,
ogromnego uporu w podtrzymywaniu tych gróźb,
nie wzbudziły one we mnie żadnych uczuć.
|
|
|
Ale, czy plotki o pladze,
przerażających istotach,
które przyczyniły się
do wybicia rasy ludzkiej w Nowym Świecie,
są prawdziwe?
To legendy, zwykłem mówić…
legendy, które nagle odżyły.
Nowe tysiąclecie przypadło akurat
za mojego życia.
Nie lękałem się z tego powodu,
tak jak wielu innych mieszkańców,
którzy pośpiesznie opuszczali Thais,
twierdząc,
że nie chcą być świadkami tragedii.
|
|
|
Ucieczka przed losem?
Czy komuś to się udało?
Bo czy przeznaczenie istnieje?
Uważałem tak,
aż do dnia, kiedy było mi dane znaleźć notes.
Mój przodek,
zwany Eris'em Boramagorn'em,
schował go w szkatułce,
przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Miałem ją tak długo…
Dlaczego akurat na 5 godzin,
przed nastaniem Nowej Ery,
owe przerażające zapiski,
wpadły w moje ręce?
Kolejne nurtujące pytania.
I domysły, przypuszczenia.
Szukanie odpowiedzi.
|
|
|
Dlaczego szkatułka miała drugie dno?
Dlaczego znajdowały się w niej te zapiski?
|
|
|
" Witaj!
Mój przodku, kimkolwiek jesteś. Jeśli czytasz ten notes, to znaczy, że
nie wpadł on w ręce Sarkera, który całe to mroczne zdarzenie chciał
zataić. Nie pozostało mi już wiele czasu, więc od razu przejdę do
rzeczy. Thais, największe miasto Nowego Świata… osiadłem tu, gdy
jeszcze byłem młody, żądny przygód. Jednym z licznych statków
wypływających tutaj ruszyłem w poszukiwaniu złota, sławy oraz chwały.
Początki… one były trudne, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Pięć
lat po przybyciu, natrafiliśmy na dziwne stworzenia. Pojawiły się
nagle, w dzień Nowego Tysiąclecia… już wtedy trzy wioski a z nimi
Ashlin przestały istnieć. Nikt nie przeżył! Na miejscu znaleźliśmy
setki zmasakrowanych ciał i kilka trupów tych paskudztw, które były
zdolne do takiego okrucieństwa. Trzydziestu dobrze uzbrojonych
wojowników, nie licząc mieszkańców tej wioski, zdołało zabić tylko
dwóch… dwóch. |
|
|
Wydaje się to niemożliwe, ale jedynym sensownym wytłumaczeniem, jest
niewyobrażalna ilość potworów, które od razu rzuciły się na
przeciwnika, nie dając mu szans na wykonanie jakiegokolwiek ruchu.
Niestety nie potrafię nic więcej powiedzieć o tych stworzeniach, zanim
dotarliśmy do wioski, zwiadowca spalił ich ciała. Nie żałuję, iż ominął
mnie ten widok… chociaż niepewność… niepewność jest ponoć gorsza.
Szybko opuściliśmy to miejsce i czym prędzej ruszyliśmy do Thais
poinformować o nowym zagrożeniu, lecz miasto… zostało zdobyte. Aby
przetrwać musieliśmy ukryć się w lesie, ale i on nie dawał nam
wystarczającego bezpieczeństwa. Wysłaliśmy posłańców do innych miast,
ale było już za późno. Plaga opanowała cały kontynent. Posiadaliśmy
znikome informacje, choć jedyno było pewne… większe miasta przestały
istnieć, a zniszczenie licznych wiosek to tylko kwestia czasu. |
|
|
Straciliśmy wszelką nadzieję, a wraz nadejściem nocy, wybije nasza
ostatnia godzina. Nie sądzę by jakiś oddział przetrwał, to co widziałem
dzisiaj rano dodatkowo mnie w tym upewnia. Lada moment rozlegnie się
alarm strażnika, ostatni raz staniemy do walki. Ostatni…"
"Została godzina,
jedna jedyna godzina… "
|
|
|
Nowy Świat…
czy ludzkość znowu zostanie z niego wygnana?
Ten notes może być tylko fikcją,
zwykłym fikcyjnym opowiadaniem…
nic na to jednak nie wskazuje.
Pieczęcie króla świadczące o wadze dokumentu,
sama obecność Eris'a Boramagorn'a,
mojego przodka, o którym tak dużo słyszałem.
W naszym rodzinnym drzewie genealogicznym zajmuje on wysoką rangę…
" Eris Boramagorn, syn .. i …, jeden z najwybitniejszych
Boramagornów jaki stąpał na ziemi Nowego Świata. Znany z męstwa,
odwagi, honoru oraz oddania dla króla. Zginął w walce z wrogiem, o
którym nie posiadamy dokładnych informacji… "
|
|
|
To fragment z tej księgi, dalej pustka…
drzewo urywa się, by powrócić 100 lat później.
Wiek tajemnic, wiek plagi.
Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
Inne źródła też na to wskazują,
milcząc.
Nie przetrwały żadne dokumenty z tego okresu…
nie przetrwały, albo zostały zniszczone.
To całkiem możliwe.
Ktoś ważny utajnił te informacje,
ale dlaczego?
W czasach Wielkiej Epidemii,
ludzkość, która umknęła tej śmiertelnej chorobie,
musiała opuścić Nowy Świat,
by przetrwać.
|
|
|
Tą legendę znają wszyscy,
opowiedział mi ją ojciec,
gdy byłem jeszcze dzieckiem.
Nowy Świat…
Epidemia…
Wielki powrót kolonistów…
Drugie Thais…
Przecież ono nie może istnieć!!
Nie może…
Co oznacza, że ta legenda to,
również sprawka Sarkera.
Aby zataić całą tragedię, wymyślono tą historię,
koloniści nigdy nie wrócili z Nowego Świata…
to my do niego przybyliśmy.
|
|
|
Wybiła dwunasta…
To koniec…
Koniec.
Ludzkość nie wyjdzie zwycięsko z tego starcia.
Ciekawe kiedy dowiemy się o
pierwszym ataku?
Z jaką siłą uderzy wróg?
Jakie monstrum kryje się pod określeniem " plaga " ?
No i kiedy Thais…
legnie w gruzach.
Czas przygotować się na najgorsze,
ale czy warto uciekać?
Zginę dzisiaj,
może jutro,
albo za tydzień.
Przed przeznaczeniem nie ucieknę, więc...
|
|
|
W dokończeniu tego zdania przeszkodziło mi nagłe pukanie do drzwi.
Kto tam? - zapytałem
Elix! Musisz nas wpuścić, twój kuzyn nie żyje...
Co?
Zabił go jakiś dziwny potwór z jeziora.
O nie...
Już wyruszyła grupa śmiałków by pokonać bestie.
Z jeziora, skąd tu się wziął Oślizg??
To nie były Oślizgi, musisz iść z nimi by rozpoznać czy to, aby na pewno twój kuzyn Spider zginął.
Dobrze, chodźmy.
Nie tracąc czasu od razu opuściliśmy Thais by dogonić
Knight'ów, niestety dotarliśmy na miejsce, gdy już trwała walka.
Jednemu z rycerzy udało się zabrać ciało mego kuzyna. Było one
strasznie poszarpane, tak jakby po ataku smoka oraz bardzo mokre, gdzie
niegdzie z owiniętymi wodorostami. |
|
|
Niestety... to Spider, łatwo to poznałem po jego amulecie. Kupił go niedawno i bardzo się nim chwalił, więc bez trudu go sobie przypomniałem.
Nie mogłem już dłużej tak stać na uboczu, musiałem chociaż zobaczyć
bestie... bez namysłu ruszyłem przez krzaki na pole bitwy. Nikt nie
próbował mnie zatrzymać, gdyż nie sądzili, iż opuszczę to bezpieczne
miejsce, by wyjść na spotkanie z potworem. Smok... jeśli mogę to coś tak
nazwać był przerażający. Rycerze z trudem dawali sobie z nim radę,
nigdy nie mieli okazji zmierzyć się z stworem żyjącym w wodzie, nie
spodziewali się też tak ogromnej siły oraz agresji. Pozostało tylko
czekać na magów i druidów, którzy mieli włączyć się do walki. Jednak i
oni dużo nie zdziałali, ten wodny smok bał się ognia, więc w teorii
dawało to przewagę. Niestety tylko w teorii... chowając się w głębinach
jeziora, unikał kolejnych ciosów. |
|
|
Dopiero przybycie drugiej silniejszej drużyny zaważyło o zwycięstwie.
Udało im się wycofać oraz ochronić osłabionych przyjaciół i przystąpić
do potężnego ataku, którego nawet ten smok nie dał rady odeprzeć.
Bestia zginęła, ale dużym kosztem... kolejne 4 osoby nie wrócą już do
domu.
Po walce podszedł do mnie jeden z magów i dał mi ząb bestii mówiąc: "Proszę... weź go, nie wróci to życiu twojemu kuzynowi, ale przynajmniej
będziesz pamiętać, że został on pomszczony". Podziękowałem: "Dobrze,
dziękuję." Mag odchodząc rzekł: "Tylko go nie zgub, to cenny okaz, ząb
pradawnego Inferatus'a.. ostatni jaki widziałem miał z 1000 lat i był w
posiadaniu mego mistrza." Szybko go dogoniłem, by wypytać o potwora: "Słyszałeś coś na temat bestii?". "Tak... oczywiście" - odpowiedział
mag, wyjmując starą księgę. "To pradawny stwór", - dodał - "według
wierzeń orków pojawia się raz na tysiąc lat, myśleliśmy, ze to ich
kolejny mit, jednak ząb i przekonanie mego mistrza skłaniało nas do... |
|
|
...do wierzenia w ten mit. Masz weź tą księgę, z niej dowiesz się
wszystkiego na jego temat. "Wziąłem księgę i przeczytałem na głos
tytuł znajdujący się na okładce" Bestiariusz... "otworzyłem ją i
zacząłem szukać Smoka", I ...Infer..." "...ratus. " - dokończył mag -
"Trudna nazwa, jak cały ten pokręcony język orków. Ja muszę już iść,
księgę zostaw u Turusa, zatrzyma się do jutra w Thais". "Dobrze,
żegnaj i powodzenia!". Mag i reszta drużyny odeszła, a my powoli
ruszyliśmy do Thais. Ja natomiast odnalazłem Inferratus'a i przepisałem
najważniejsze informacje o nim w tym Notesie. Na szczęście to nie
koniec panowania ludzi, ale kolejny mityczny stwór stał się prawdą. |
|
Inferatus
Mityczny
stwór i władca mórz, jego powstanie oraz istnienie jest dla nas nadal
zagadką. Oprócz tuzina zębów, łusek i kilku wzmiankach w źródłach
pochodzących z różnych kultur - głównie orków - nie posiadamy innych
informacji na jego temat. Według legendy to na wpół Oślizg, w połowie
Smok powstały dokładnie 2000 lat temu, podczas pierwszego ataku plagi
Oślizgów. Oślizgi to owady, które wykluwają się raz na tysiąc lat, by
podbić otaczający ich świat. Stąd określa się je " plagą ". Atak nie
został przeprowadzony w poprzednim tysiącleciu, część ludzi tłumaczy to
mitem, inni wyginięciem, ale odpowiedź jest zupełnie inna. Ocieplenie
klimatu... tak te owady nie są przystosowane do życia w dzień (chowają
się pod ziemią), a wysokie temperatury zabijają je. Teraz jednak można
spodziewać się powrotu plagi, klimat znów się zmienił... |
|
|
Inna legenda opowiada o powstaniu Inferatus'a. Nikt niestety nie może
potwierdzić czy są to fakty czy mit, ale to jedyna tak wiarygodnie
tłumacząca to zdarzenie. Pierwszy atak plagi Oślizgów... to od niego
wszystko się zaczęło. Te insekty przyczyniły się do wyginięcia rodzaju
ludzkiego zamieszkującego Nowy Świat. Wraz z ich pojawieniem się, rządy
ludzi zakończyły się. Oślizgi nie walczyły z większością zwierząt,
żyjąc z nimi w zgodzie. Tylko dumne Smoki z wielką zaciekłością
próbowały je zniszczyć. Niestety bez większych rezultatów, mino że, to
dziwne plugastwo znosiło jaja, które wykluwają się raz na tysiąc lat,
by plaga mogła wrócić. Nowi wojownicy nie przybywają, ale ogrom ich
armii rekompensuje tą wadę. Jaj nie da się zniszczyć, jest ich zbyt
dużo. Pewnemu pradawnemu smokowi udawała się ta sztuka. Nie wiemy w
jaki sposób to mu się udawało, gdyż ta rasa nie przetrwała do naszych
czasów. Wielkie Smoki Królewskie wyginęły podczas walki z plagą. |
|
|
Orkowie, którym również udało się przeżyć spisali to zostawiając jedyny
ślad po tym wydarzeniu. Duża ilość jaj została spalona przez smoki,
ale równie duża ilość pozostała niezniszczona. Pewien inny mit
potwierdza to, co może świadczyć o prawdziwości zapisanych wydarzeń,
albo popularności tematu. W nim oprócz walki tych dwóch ras, została
podkreślona jedna rzecz, która może być kluczem do rozwiązania zagadki. Jednemu
ze smoków, Carco'wi prawie udało się zniszczyć jaja w głównym
gnieździe, a więc również uśmiercić królową, bez której plaga nie
mogłaby przeżyć. Niestety prawie... Carco zginął, nie odszedł jednak w
zapomnienie. Jego krew przelana na część jaj Oślizgów, dała życie nowej
rasie. Watter Dragonów... te potężne istoty, zamieszkujące zalane przez
wodę jaskinie, zniszczyły wszystkie jaja plagi i wydostały się na
powierzchnię. Pozbyliśmy się jednego wroga, ale zyskaliśmy
silniejszego, choć nie zagrażającego tak poważnie rasie ludzkiej. |
|
|
Zawdzięczamy to zatraceniu umiejętności latania i skrzydeł od
Oślizgów, na rzecz większego rozmiaru, zielonych łusek,
zapewniających dużą wytrzymałość i przerażającej paszczy. Tego wodnego
smoka widziałem na własne oczy i odradzam prowadzenia z nim samotnej
walki. O czym przekonał się mój kuzyn... Jeśli spotkasz tego stwora
podczas podróży, życzę ci powodzenia. Zapewne nie uda ci się przeżyć,
choć nie jest on nieśmiertelny, ale naprawdę potrzeba dużej siły by go
w ogóle drasnąć, a ogromnej by zabić.
|
|
|