Zniszczyciel

 

autor: misieksamgame


"Po co niszczyć... skoro można zniszczyć?" Rzeczywiście, w dzisiejszych czasach trzeba być skutecznym. Przesłanie gry jest ukierunkowane i nadaje przedmiotowi tej recenzji sens. Mowa o grze "Zniszczyciel". Ha, teraz się zacznie sieczka .

 

Desert Eagle? Jest. Karabin? Będzie. Miotacz? Też będzie. Czerwona czapeczka? Oczywiście jest. <<szczęk zamka>> No to jadziem! I się zaczęło. Nasz siejący nieporządek bohater rozpoczął "wędrówkę" po lochach, drzewach i wszystkim innym, gdzie można skopać komuś no... miejsce gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę . Menu – miodzio. W tle powtórka z gry, już wiemy, "o so chozi ®". Dodatkowo zauważamy, że na pewno nie będziemy się stresować brakiem zapisu gry. Save? Jest! I bomba. Gramy!

 

Sterowanie? BROO nie zawiódł. Własny ruch platformowy umila rozgrywkę. Czasem "Zniszczoman" nie wskakuje od razu na platformę, ale przynajmniej nie ma smalcu na włosach i nie klei się do sufitu . Trochę degustuje pewna bezwładność ruchów (głównie przy jednoczesnym strzale i skoku), ale przecież jak spadamy w rzeczywistości, to raczej nie mamy wpływu na to, gdzie wylądujemy. Muszę przyznać, że doznałem szoku ze względu na dopracowane zachowanie bohaterów gry. Każda broń ma odrzut. Kolizja z wrogiem jest równoznaczna z walnięciem go pięścią. Pociski powodują uruchomienie cudownego efektu krwi – krople spadają ruchem jednostajnie przyspieszonym i zostają na podłożu. AI wroga – również dobre. Gdy wróg nas zauważy, zatrzymuje się i rozpoczyna ostrzał. Uciekamy – przestaje strzelać, ale oczekuje. Znów na zobaczy – strzela od razu. Świetna sprawa. Dziwi tylko sposób śmierci. Zamiast paść na zakrwawione podłoże oni po prostu odlatują?

 

Teraz grafika. Stylowa, schludniuteńka. Krew lepsza niż w grze "Krew" . Postacie narysowane ładnie. Nie podobają mi się niestety drzewa. W rzeczywistości na pewno tak nie wyglądają. Wydaje mi się też, że te eksplozje już gdzieś widziałem . Reszta jest lepsza: mamy efekt "pif-pafu" przy strzale (ten ogień przy spluwie). Ogólnie rzecz biorąc to wizualnej strony projektu jest mało słabszych punktów.

 

Dźwięki dobrze dobrane. Efekt wybuchu nie byle jaki, reszta też jest "niebibliotekowa". Najlepsze są dźwięki likwidowania nieprzyjaciół. Ten stęknie, ten krzyknie. Ubaw po pachy . Gorzej już z muzyką. Midi, trochę monotonne, ale dobrze, że nie cisza. Muzyka taka klimatyczna, na dobrym syntezatorze już można się wsłuchać (jeżeli ciepało się w grę dostatecznie długo). Czyli jest dobrze.

 

Poziom trudności jest dopasowany w sposób zawodowy. Jest coraz trudniej, coraz więcej wrogów i coraz efektowniej. W dalszych poziomach na planszy robi się aż ciasno od pocisków. Gra jest też dość realistyczna pod względem wytrzymałości człowieka (no może bez przesady ). Jeżeli "Zniszczyciel" przyjmie na klatę całą serię z karabinu maszynowego, to można się spodziewać, że jego żywot niedługo się skończy. Autor pamiętał też, że apteczką człowieka w pełni się nie wyleczy. Gra wymaga też ruszenia głową (na szczęście w małym stopniu ). Trzeba sobie czasem zaplanować, którego gościa najpierw odwiedzić, którą apteczkę kiedy zebrać, żeby nawet kreseczka się nie zmarnowała. Po prostu jak na polu bitwy.

 

Teraz mam problem. Gra się fajnie, oprawa jest bardzo dobra, tylko ta gra jest pozbawiona klimatu z filmów o terrorystach, o tych złych i tych dobrych itp. Nie ma żadnego momentu skradania się, wszyscy lecą na linię ognia, jak kiełbaski na grilla. Brakuje tu elementów zaskoczenia, wszystko jest oczywiste, wrogowie oczekują na przeznaczenie. A szkoda, bo mógł być to międzynarodowy klikowy hit. Brak tych "smaczków tajemnicy" wcale nie znaczy, że w grę nie warto zagrać. Wręcz przeciwnie. Platformówka prezentuje bardzo wysoki poziom i jest propozycją nawet (w zasadzie to właśnie) dla wytrawnych graczy .

 

 

 

PLUSY

MINUSY

Grywalność

Grafika

System zapisu


Muzyka MIDI

 


     

INFORMACJE

OCENA

 

Autor: BROO

5+  

 

Program: TGF

Rok produkcji: 2004

Strona WWW autora:

http://www.fg.prv.pl 


     

 

 

 

by pepe9donkey