Santaman
 

autor: Anka


 

   Santaman jest grą świąteczną. Bohaterem jest Święty Mikołaj, na którego barkach spoczywa bardzo odpowiedzialne zadanie: musi przywrócić świąteczny porządek. Jakiś bardzo zły Zły naruszył odwieczną zasadę, która głosi, że śnieg pada z góry. Teraz na świecie nastał bardzo dziwny okres pełen dezorientacji i poniekąd smutku, że długo oczekiwane Święta nie będą już Tymi Świętami. No bo czy ktoś widział, żeby śnieg leciał od dołu…?

 

   Na początku może trochę o wstępie. Menu w grze właściwie nie istnieje. A może i istnieje, ale jest bardzo skromne. Po włączeniu gry mamy jedynie mały wstęp, skąd po naciśnięciu klawisza przenosimy się w świat gry. W lewym górnym rogu okna znajduję się "pomoc" oraz "opcje", gdzie możemy zapauzować i zmienić ustawienia klawiszy dla poszczególnych ruchów. Pomijając już brak podstawowych opcji, szczerzę żałuję, że nie ma specjalnego okna "menu", co byłoby na pewno w pewnym sensie dopełnieniem całej pracy. Jednak "minimalizm" autora we wstępie nie odbija się na szczęście w głównej części gry .

 

   Cała gra składa się z kilku etapów, a każdy z nich - z dwóch planszy. Kolejne etapy poprzedzone są "grą wstępną" , w której Mikołaj zdobywa nową umiejętność: skakanie, niszczenie klocków itp. W czasie gry pojawiają się różne przeszkody jak na przykład wrogowie, których na początku nie możemy zabić. Inną przeszkodą, którą możemy nazwać uatrakcyjnieniem gry, są szerokie przepaście będące nie do przeskoczenia. I w takiej sytuacji niezwykle przydatne stają się dźwignie, które sprawiają, np. że na naszej drodze pojawia się bardzo praktyczny mostek. To oczywiście tylko niektóre elementy, sprawiające, że gra jest ciekawa. Reszty nie zdradzę .

 

   Grafika jest naprawdę wyborna. Moją szczególną uwagę zwróciły dwa niewiele znaczące elementy, będące tylko (a może aż) dopełnieniem całej reszty. Pierwszy to element tła, czyli płonąca niemal żywym ogniem pochodnia. A druga to duch Mikołaja lecący do nieba po stracie życia. Choć może pod względem trudności nie jest on godzien specjalnej uwagi, jednak ten frunący w przestworza Anioł jest naprawdę… uroczy . Ale wszystkie elementy tła są wykonane z niezwykłą starannością i dopracowane pod każdym względem. Zarówno kształty wszelkich rzeczy, jak i ich odpowiednie barwy i cienie sprawiają, że przenosimy się w niezwykle bajkowe i malownicze miejsce, a problemy tamtejszych mieszkańców stają się naszymi problemami. Do tego wszystkiego dochodzą wszelkie animacje, które z całą pewnością stanowią jeden z ważniejszych elementów gry. W grze zastosowany jest ruch po siatce. Jest on naprawdę bardzo urozmaicony: bohater inaczej chodzi, inaczej się wspina po drabinie, a jeszcze inaczej po linie. Każdy z tych elementów wykonany jest dość realistycznie. Również nasi wrogowie, bez względu na to czy chodzą, czy latają, robią to naprawdę perfekcyjnie. Oczywiście jak na moje niezbyt doświadczone oko.

 

   Dźwięk, tak jak grafika, zasługuje na pochwałę. Muzyczka jest bardzo przyjemna, a co najważniejsze - w pełni oddaje klimat gry. Występują również różne dźwięki przy wykonywaniu czynności np. strzelaniu, zbieraniu prezentów itp. Niezmiernie ważne jest, że choć nie można wyłączyć dźwięku, to nie przeszkadza on w niczym (nawet w słuchaniu własnej muzyki ).

 

   Finał naszej przygody jest prosty: strącamy Złego z piedestału i tym samym sprawiamy, że Te Święta są nadal Tymi Świętami, a wszelkie stworzenie oczekując na śnieg może patrzeć po prostu w górę .

 

   Nie mam większych uwag do gry. I naprawdę szczerze polecam zagranie w Santmana, bo choć gra jest dość krótka, to na pewno warta uwagi. Zwłaszcza teraz, kiedy większość z nas śnieg spotyka jedynie w snach…

 

PLUSY

 

MINUSY

Grafika i muzyka

Ciekawy pomysł


 

Ubogie menu

Trochę za krótka


     

INFORMACJE

 

OCENA

 

Autor: the Peasants

Program: MMF

Rok produkcji: 2006


 

 
 

 

 

 

Copyright (c) 2005-2006 Ślimaczek