Linx
 

autor: drc


 

Niewielu graczy cieszy "pykanie" w gry logiczne. Czym jest to spowodowane nie wiem i przyznam szczerze - nie bardzo mnie to interesuje, gdyż tego typu gry i mnie nie rajcują.

 

Bo w sumie czym jest taki (wybuchający czasem co prawda) "SAPER" w porównaniu z totalną rozwałką i ociekającym krwią ekranem w strzelankach? Albo czym może zaskoczyć układanie klocków jeden na drugim lub odkrywanie czegoś "na pamięć" do pary, skoro można uratować świat grając czarująco-walczącym bohaterem, pomagając po drodze kilkorgu ludziom, elfom czy innym stworkom w ich banalnych problemach? I gdzie w grze w karty znajdziemy fabułę, na którą mamy jakiś realny wpływ jak to ma miejsce w przygodówkach, platformówkach czy innych grach "nie logicznych"?

 

Pojawiła się jednak ostatnimi czasy gra, która zmusiła moje wysłużone już i zdziesiątkowane szare komórki do dość intensywnej pracy (właściwie to nie sama gra, ale terminy -respekt panie naczelny ), wypieczona przy tym dość dobrze i podana na ładnym talerzu. Grą ta jest Linx by Cage und Maurice Zarzycki. Jest to kolejny przykład z dwóch, w które ostatnimi tygodniami naparzałem na to, iż w Game Makerze też się fajne gierki robi.

 

Tak więc ściągnąłem sobie te 2,2 MB spakowane w ślicznym zipie ze strony autorów i po rozpakowaniu do wybranej lokalizacji mogłem przystąpić do testów. Pierwszy start i pierwsza łza w oku... Boże chyba gdzieś już słyszałem te piękne dźwięki... Boże to menu jakoś znajomo wygląda ... Boże (no dobra bez przesady bo kościelnym zostanę ),ale poważnie pierwszy rzut oka (i ucha ) na grę i przypomniały mi się hity z C64, Atari i Spectruma. Nie piję tu oczywiście do wtórności czy kopiowania starych sprawdzonych schematów, ale chwała za wprowadzenie tego niepowtarzalnego klimaciku lat 80 i 90.

 

Gra oferuje Kampanię składającą się z 40 coraz trudniejszych i bardziej wymagających poziomów, jak i wolną grę (free play czy jak kto woli to inaczej nazywać) gdzie już tak wielu leveli nie ma. Jednak i o tym autorzy pomyśleli, dając możliwość zassania z sieci nowych układów, stworzenia własnych za pomocą edytora lub podzielenia się swoją pracą z szeroko rozumianym światem maniaków tego typu gier. W tym miejscu należałoby podkreślić jedną dość dziwną sprawę mianowicie... moim sromnym (a jakże ) zdaniem... ustawienie poziomów w "karierze" po dość trudnym levelu potrafią się pojawić 2-3 takie półminutowe, polegające na połączeniu baz za pomocą linii bez najmniejszego właściwie pomyślunku. Być może jest to celowy zabieg, mający na celu obniżenie temperatury pod czaszką gracza, jednak odbiera to trochę frajdę z przejścia tych trudniejszych poziomów. Naturalnie każdy poziom w kampanii można w dowolnym momencie zapisać i iść na obiad, czy też wyłączyć aplikację bo akurat szef wszedł do twojego biura, co jednak nie oznacza że po odczytaniu save-a nie będziesz musiał zaczynać zabawy od początku na danym levelu, ale i to może wyjść czasem na dobre. Wypadało by również wspomnieć o edytorze. Więc, jest prosty jak... klikanie myszką. Wystarczy na klawiaturze 1-0 wybrać kolor bazy i postawić go w wybrane miejsce, później tylko zapis i test w grze. Całość wszystkich opcji jest oczywiście opisana w konkretnej pomocy (czyt. HELP) i nie będę się rozwodził na ten temat, wystarczy tylko, że znasz angielski a szybko poznasz tajniki całej produkcji.

 

Gierka wizualnie nie doprowadza do szału, epilepsji czy innych objawów zdrowotnych, więc nie trzeba się przed użyciem konsultować z lekarzem ani farmaceutą. Choć oczywiście można zawsze się do czegoś przyczepić, ja się czepnę mało czytelnej czcionki i mimo jej uzasadnionego użycia dla celów potrzymania klimatu, jej kolor powinien być inny, bo troszkę się zlewa. Cała reszta grafiki użyta w grze jest spójna i taka... taka... chyba jakaś kosmiczna.

 

Co do oprawy audio nie przyczepię się wcale, jest miła dla ucha i porządnie dobrana, mnie osobiście jak już pisałem na wstępie przy pierwszych kilku odpaleniach wywołała lekką gęsią (nie kaczą żeby nie było ) skórkę i przyjemne wspomnienia z czasów kiedy to jeździłem na deskorolce pod szafą.

 

Reasumując, Linx jest porządnie wykonaną "myślówką" i choć ja tego typu gier nie lubię, grało mi się sympatycznie. Gra jest konkretnie wykonana, z klimatyczną muzyką pasującą do grafiki i całego pomysłu. Do dwóch spraw na koniec się przyczepię... pierwsza to język angielski. Dlaczego po raz kolejny gra zrobiona przez Polaków i jak sądzę w przeważającej ilości w nią grających, dla Polaków nie pozwala chociaż na wybór języka ojczystego lub tego tam drugiego. Jeszcze przecież nie wszyscy wyemigrowaliśmy i nie wszyscy taki krok chcemy zrobić. Tą drugą nurtującą sprawą jest to dziwne momentami przemieszanie leveli, fakt rośnie ich poziom w miarę upływu czasu spędzonego nad grą, tylko jak dla mnie zabawę psują mini "poziomki" po tych nad, którymi przesiedziałem kilka dłuższych minut.

 

 

PLUSY

 

MINUSY

Klimacik wczesnych gierek komputerowych

Bezbłędne wykonanie...

Pomysł

Rosnący poziom trudności

Edytor poziomów


 

Język angielski

... chyba, że błędem jest wciśnięcie tych małych leveli między te trudne

 


     

INFORMACJE

 

OCENA

 

Autor: Cage i Maurice Zarzycki

Program: Game Maker

Rok produkcji: 2007

Strona WWW autora:

http://mauft.com  


 

 
 

 

 

 

Copyright (c) 2005-2006 Ślimaczek