|
autor:
drc
Kaziu
obudził się w jakimś śmierdzącym, brudnym lochu. Nie pamiętał
dlaczego boli go tak głowa i czemu jest cały nagi. Po krótkiej chwili,
gdy już jego oczy przywykły do ciemnego pomieszczenia, zaczął się
rozglądać za czymś do okrycia, ponieważ od zimna skóra na całym
jego ciele przybrała kolor świeżo wykopanego kartofla
.
Znalazł jakiś kawał szmaty, owinął się i postanowił opuścić mało
przytulne pomieszczenie, co ciekawe drzwi były otwarte, a to co za nimi
znalazł nie różniło się zbytnio od miejsca, z którego właśnie
wyszedł. Loch znajdował się w czymś, przypominającym wielką jaskinię
z mnóstwem podobnych, choć jak się okazało pustych pomieszczeń. No,
może nie licząc kilku wściekłych robali, które Kazio zmuszony był
rozszarpać gołymi rękami. Na końcu długiego korytarza zauważył światło,
więc jak przystało na zdrowego homo-sapiens, podążył w jego
kierunku. Odsunąwszy wielki kamień tarasujący wejście do
"jaskini", wydostał się na
leśną polanę, na której stała tryskająca wodą fontanna, a przy
rozpalonym nieopodal ognisku ogrzewali się jacyś dwaj nieznajomi mężczyźni.
Zdziwiony tym widokiem podszedł do kolorowo ubranych jegomości, by spytać:
"co jest grane?". Po krótkiej rozmowie, jaką z nimi odbył
dowiedział się, iż na mocy amnestii ogłoszonej przez króla tych ziem
został zwolniony z odsiadki. Dowiedział się również, że tak jak i
inni więźniowie musi sam poradzić sobie na wolności, przestrzegając
tylko jednej zasady "żadnych walk, w żadnych wioskach czy miastach,
na ziemiach należących do króla". Za złamanie tej zasady nie
groziło już uwięzienie (lochy miały zostać zniszczone w ramach
programu "tanie państwo"), tylko straszna i bolesna śmierć.
Nieznajomi
jak się okazało, mieli do zaoferowania Kaziowi spory wybór zbroi i różnego
rodzaju broni na sprzedaż, jednak on po wyjściu z lochu był goły w
mordę (w mordę też
). Poradzili, by spróbował coś wyżebrać lub pozbierać to co czasem
zostaje po zabitych w lesie robalach czy wężach. Kaziu zakasał rękawy
(no dobra poprawił szmatę na d...) i ruszył w drogę...
Nie lubiącym za dużo czytać należą się małe przeprosiny za ten przydługi
wstęp, jednak jako (z resztą chyba nie odstaję od reszty graczy
?) wielki fan gier RPG, postanowiłem podzielić się z innymi moim
alternatywnym początkiem przygody w świecie Almora-Online, którego próżno
szukać w zapowiedziach autora. Przechodzę więc do konkretów bez
dalszego wkręcania się.
Gra
stworzona przez Grzegorza "Borka" Borkowskiego waży ok. 25 MB i
na chwilę obecną dostępna jest w wersji beta 0,52b. Spytacie więc czemu
piszemy jej recenzję teraz, a nie dopiero kiedy otrzymamy produkt
finalny. Otóż dlatego, że gra już w ok. połowie pracy wali na
kolana wszystkie próby stworzenia MMORPG-a w kraju "kwitnącego
moheru".
Już
same intro, menu i grająca w tle muzyczka pozwala przypuścić, iż
produkcja jest grą z wyższej półki. Po stworzeniu gracza, wybrania
jego natury (złej, chaotycznej lub dobrej) łączymy się z serwerem
pozostawiając na nim swoje konto. Kolejnym krokiem jest połączenie się
z serwerem (o ile jest aktywny), by na własne oczy zobaczyć jak się
"Borek" zabawiał z Game Makerem.
Na
początku proponuję zerwać z drzewa lub poszukać jakiegoś kawałka gałęzi
(do
samoobrony), bo wkoło jest pełno robali (chyba to nie szczury??
)
wężyków i pająków, które samym wyglądem proszą się o wyprawienie
ich "na tamten świat". Jak zapewne szybko się przekonacie
stworki nażarły się masy różnego typu złomu od złotych monet począwszy,
na zbrojach i mieczach kończąc. Wiadomo do czego służą monety i cała
reszta itemów. Idziesz z nimi do poznanych w moim alternatywnym wstępie
jegomości i wymieniasz na lepsze lub sprzedajesz zbierając na dużo
lepsze. Można oczywiście ich spokojnie używać do eksterminacji
tego całego robactwa pełzającego i czającego się po lesie.
I
to właściwie było by na tyle w całej fabule (przynajmniej w obecnej
wersji), chodzisz zabijasz, levelujesz, sprzedajesz, kupujesz, łowisz
ryby i dozbrajasz się czy kupujesz czary. Łowisz ryby?? Tak. U
jednego z kupców można zakupić wędkę, do tego celu pewnie stworzoną,
a złowione rybki można zjeść lub sprzedać. Walczyć można zarówno z
tymi wszystkimi plugastwami jak i z innymi graczami przy czym opcja numer
2 nie podoba mi się z jednego powodu. Nawet totalnie nowego gracza może
zaatakować gostek, który na strzała bierze naprawdę silne "leśne
bestie", a na 3 strzały innego playera posiadającego dowolny
poziom. Troszkę to nie fair ponieważ nie pozwala to na rozwój noobom.
Zauważyłem, że autor planuje wprowadzić questy, gildie i inne rozwiązania
z podobnych gier jakich teraz mnóstwo. Myślę jednak, że poczekamy na
to jeszcze przez spory kawałek czasu.
W
samym silniku gry jest jeszcze sporo do zrobienia, choćby skrolowanie
obszaru gry, które daje się najczęściej we znaki. Jednak tu pochwała
dla autora, wszelkie usterki zgłoszone przez grających testerów są w
dość szybkim czasie naprawiane (przynajmniej tak było do tej pory). Ja
dowaliłem tylko do 10 poziomu i prócz nie działającej opcji
DISSCONECT i jednorazowego zapętlenia się na piasku z wężem tak że żaden
z nas nie miał pola manewru (a może to były ruchome piaski
).
Najsłabiej w tym miejscu ocenię pracę serwera, rozumiem... to nie są
takie tanie rzeczy, jednak myślę, iż znalazło by się kilka osób
posiadający takowy działający przez dłuższy czas niż te kilka godzin
dziennie. Poza tym po raz kolejny mamy do czynienia z brakiem języka
polskiego (a fuj, gdzie twój patriotyzm Borku
??), z tym, że brytyjski chyba bardziej do RPG-ów pasuje bo łatwiej
znaleźć odpowiednie nazwy przedmiotów.
Graficznie
gra, nie wbija może w ziemię jak wypowiedzi ojca R., ale oceniam ją
naprawdę dobrze. Całość obserwujemy z lotu ptaka, i postacie czy
stworki pasują do tej koncepcji. Wszelkie animacje są płynne i tylko w
kilku miejscach można by było do czegoś się przyczepić. Na szczególna
uwagę zasługuje wykonanie itemów i efekty rzucania czarów, to po
prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Tylko kilka potworków podoba mi
się mniej ponieważ są jakoś dziwnie zbudowane, jednak nie przeszkadza
to tak bardzo wziąwszy pod uwagę choćby taki detal... ubierasz coś na
siebie w kolorze czerwonym to w takim kolorze od tej pory paradujesz po
mieście (obciachowo co nie??). O muzyczce napiszę tylko kilka słów.
Oddaje klimat gry (choć chyba najbardziej podoba mi się ta w menu
),
efekty są również dobrze dobrane i duży plus za to że w ogóle są
wmontowane w grę.
No,
czas kończyć. Przez twórcę gry i jego ociąganie się z wydaniem
wersji 0.60, na co czekałem by szerzej opisać nowe opcje mające się
znaleźć w Almorze, nie dostanę premii na święta od PPana redaktora
naczelnego. Poza tym spóźniłem się z oddaniem recenzji o 1 dzień
i obawiam się o to czy nie wygaśnie mi mandat (znaczy się, legitymacja
prasowa
czy jak to się u nas nazywa). Powtórzę więc za Kaziem... Yes, Yes, Yes...
mamy pierwszego porządnego polskiego MMORPG-a, co prawda w języku
angielskim i jak na razie z brakiem możliwości brania udziału w zabawie
do czasu wydania wspomnianej bety 0,60. Ale za to bardzo dobrze
wykonanego, pod względem graficznym i dobrze jak na tego typu wersje
silnikowo. Z forum poświęconego temu tematowi można wyczytać sporo
zapowiedzi w jakim kierunku to wszystko ma się rozwinąć, obiecujące,
nie powiem. Liczę na questy i wzbogacenie ilości stworzeń. Mam również
spore nadzieje na to że tym razem dostępność serwera (któregokolwiek)
pozwoli mi na wylevelowanie do więcej niż 10 poziomu. Tymczasem...
UWAGA
!!! Z OSTATNIEJ CHWILI !!!
|
Jak
donoszą najnowsze wieści, już od 11.07.2007 będzie można
zapoznać się z najnowszą wersją beta Almory - Online opatrzonej
numerkiem 0,60. Czekają nas spore zmiany w tym zwiększenie mapy świata,
ilości dóbr do eksterminacji i najprawdopodobniej możliwość
wykupienia dodatkowych opcji za żywą gotówkę.
Ja
zacieram już ręce i czekam (zarezerwowałem też jakieś pieniążki
na koncie
)
gierka tym razem nie powinna sprawiać kłopotów, gdyż autor umieścił
ją na porządnym serwerze.
|
|
PLUSY
|
|
MINUSY
|
|
PPPMMORPG (czyt. pierwszy porządny polski MMORPG)
Świetna grafika
Klimatycznie dobrana muzyczka oraz ciekawe dźwięki
(prawie) Wszystko działa...
Spory wybór zbroi, broni i itemów
Potworów też mało nie jest
|
|
Tylko czemu znowu język angielski
Różnego rodzaju drobne i większe błędy w silniku, naprawiane
jednak na bieżąco
Słabiutko z dostępem do serwera, a właściwie to do obu
|
| |
|
|
|
INFORMACJE
|
|
OCENA
|
|
|
Autor:
Grzegorz "Borek" Borkowski
Program:
Game Maker
Rok
produkcji: 2007
Strona
WWW autora:
www.gear-studio.com
|
|
|
|
| |
|