|
autor: Dingo
Przeglądając
moje płyty natrafiłem na interesującą gierkę – mianowicie
Kamutaro. Niegdyś bardzo mnie ona wciągnęła, zainstalowałem ją znowu i
postanowiłem zdać relację Wam, czytelnikom. A jest z czego. 
Na początku już wspomnę o największym minusie tej gry: jest ona w języku japońskim,
lecz na szczęście nie ma za wiele do czytania w tej grze. Fabuła jest
prosta, a w zasadzie jej brak: tytułowy Kamutaro (w którego rolę
wcielamy się oczywiście my) musi przejść kilka poziomów i dostać się na powietrzny statek złego bossa oraz go pokonać. Fabuły trzeba się po prostu domyślić, bo od menu automatycznie znajdujemy się w pierwszym poziomie.
Zajmijmy się menu. Jest proste (po japońsku oczywiście), na samym dole
widać wynik, jaki uzyskaliśmy po przejściu gry. I ten nieszczęsny brak
muzyki… niestety, gdy pierwszy raz uruchomiłem grę nie miałem
pojęcia, którym klawiszem rozpocząć grę (może było gdzieś to tam
napisane, ale kto tam się uczy japońskiego ). Na szczęście po przypadkowym naciśnięciu SHIFTa przeniosłem się do gry. I tutaj dopiero poczujecie całą magię
– począwszy od wspaniałego własnego ruchu platformowego, a na
ciekawych pomysłach i rozwiązaniach kończąc. Ruch jest wykonany
przejrzyście, choć znalazłem buga: wisząc na końcówce platformy
Kamutarem, ten dziwnie się trząsł.
Jak już powiedziałem wisząc – otóż bohater potrafi wspinać
się po poziomych ścianach, czy rzucać sznurkiem, (który
wyrzucamy SHIFTem) aby dalej skakać.
Naprawdę, dzięki temu rozgrywka staje się bardzo przyjemna. Na poziomach mamy oczywiście wrogów, których AI zostało wykonane perfekcyjnie!
Jeśli podejdziemy za blisko będą nas ścigać czy włócznią
bezlitośnie dźgać. Odskakują lub wykonują uniki. Cud-miód.
Kamutaro broni się też dobrymi kombosami w walce. Animacje itp. zostały wykonane z dbałością o szczegóły i wszystko wygląda ślicznie.
Grafika jest prosta i przejrzysta, bardzo ładnie wykonana. Czasem nawet aż za bardzo czuć ten paintowski klimat
Dech w piersiach zapierają poziomy na latającym statku; ekran bardzo
fajnie się trzęsie, wokół pędzą chmury i ląd powoli się
przesuwa. To trzeba zobaczyć na własne oczy.
Zajmujmy się teraz dźwiękiem: efekty zostały dopasowane
bardzo dobrze,
wszystko ślicznie do siebie pasuje – Kamutaro krzyczy kiedy
obrywa, słychać tupot stóp, każda akcja ma przypisany jakiś
dźwięk. Muzyka to MIDI, ale bardzo sprawnie dobrana. W podziemiach
słychać ponurą muzykę, a na statku energiczną i zarazem przyjemną. Na
myśl przychodzą złote czasy gier i ich muzyki na Pegazusie 
Ah,
nie wspomniałem o systemie życia oraz punktów: Kamutaro nie ma
licznika żyć, więc po przegranej automatycznie restartuje się poziom.
Jest za to energia, czyli jeśli otrzymamy daną ilość obrażeń wtedy
giniemy. Energię reperujemy dziwnymi brązowymi rzeczami gromadzonymi w
słoiku: do tej pory nie wiem co to jest Licznika punktów nie widać na planszach, lecz wszystkie są podsumowywane po zakończeniu gry.
Kolejną znaczną wadą jest to, że gra jest okropnie krótka: To
zlepek 6 plansz + dwaj bossowie. Na szczęście gra jest piekielnie
trudna, więc o to, że zaraz ukończymy grę nie powinniśmy się
martwić
Mimo wszystko polecam tę grę, a nawet jeśli ją ukończymy z pewnością wrócimy do niej nie raz Aha, tak przy okazji: gra ukazała się w jednym z numerów CD Action.
|
PLUSY
|
|
MINUSY
|
|
Wykonanie!
Grafika i efekty dźwiękowe
Okropnie wciąga!
|
|
Język japoński
Krótka
Miejscami za trudna
|
| |
|
|
|
INFORMACJE
|
|
OCENA
|
|
|
Autor: Ikiki
Program: MMF
Rok produkcji: 2003
Strona
WWW autora:
link
|
|

|
|
| |
|