II Globalna Wojna
 

autor: Kamil


 

   Po raz kolejny staliśmy się świadkami zmagań twórców gier na skalę globalną (chociaż.. to zbyt mocno powiedziane chyba...). Znów administracja dwóch największych polskich serwisów traktujących o klikach podjęła decyzje o zorganizowaniu drugiego w historii ogólnoforowego turnieju. I chociaż globalne wojny (bo tak się je określa) wcale nie oznaczają większej ilości uczestników (bo i tak większość z nich udziela się na obu forach i na obu może wziąć udział), ale z pewnością wiążą się z większym prestiżem, oraz znacznie lepszą nagrodą. I chociaż nie zostało to powiedziane na starcie, do zwycięzców poleciały po raz drugi w historii nagrody rzeczowe. A, i to nie byle jakie! Do osoby, która ustała na szczycie podium w Bitwie, której tematem była dowolna gra z elementami RPG, tj. z rozwojem postaci (bardzo "życiowy" temat, bo przecież kto się nie bawił w tworzenie tego za młodu? Chyba tylko ja. (: ) wysłano nic innego, jak oryginalną kopię MultiMedia Fusion 2 dev (koszt w sklepie Clickteamu to ponad 350 dolarów!). Ta niesamowita nagroda w tej potyczce przypadła dla Naszego Naczelnego PP9donkeya. :) Niżej uplasowali się Pozik i Pow. Poniżej krótkie recenzje wszystkich prac:

 

1.      Miejsce – pepe9donkey – Zgliszcza.

 

Pierwsze miejsce bez pudła – tyle powiem.

Temat był dość elastyczny, jednak PP pokazał, że nie trzeba wymyślać jakichś cudów, by zdobyć podium. Gra rewelacyjna – tego nie da się ukryć. I chociaż nie jest najbardziej rpgo-podobną grą w bitwie, to jednak ma w sobie tę szczyptę magicznej grywalności, która nie pozwala odejść od gry po każdej porażce.

W Zgliszczach nie ma jakoś wyszczególnionej fabuły. Chociaż gra wygląda pozornie na łatwą, na pewno taką nie jest. Wcielamy się w postać bezimiennego herosa, który przemierza rozległe tereny, dzielnie stawiając czoło wszelakim stworom spod ciemnej gwiazdy. Lądujemy na podzielonym na kwadraty polu, w którym – poruszając się skokowo – musimy odwiedzić każde pole, by przejść do następnego poziomu. A do odwiedzenia mamy pełen wachlarz różnych miejsc – od wyjątkowo fajnych, jak wozy, w których zawsze znajdziemy jakąś fajną broń białą, ewentualnie miotaną, do miejsc, gdzie próżno liczyć na itema, za to chętnie spotkamy aspołeczne zombiaki, zawsze gotowe do walki.

Mechanizm walki jest zrobiony elegancko i przyjemnie, a przede wszystkim nie nuży jak w większości gier z turowymi walkami. Każdą zebraną broń możemy użyć tylko raz, a każda działa na innego stwora z różną skutecznością. Postać ma, jak to na postać z rpga przystało, szereg statystyk. Cała zabawa polega na takim zsynchronizowaniu swoich działań, by nowy level wypadł akurat w czasie, gdy nasze zdrówko będzie na wyczerpaniu – kolejny poziom przyniesie nam zapełnienie licznika zdrowia, bez używania cennych fiolek z magiczną wodą. Po pierwszym zagraniu zapewne gra wyda nam się trudna, ale z odpowiednią taktyką nie sprawi nam większych trudności.

Graficznie prezentuje się doskonale, i chociaż większość mapy jest przedstawiona za pomocą symboli, wszystko tworzy integralną całość, wklepującą się na styk w klimat produkcji. Jeżeli już mam przesładzać, to dodam tu trochę goryczy, i ponarzekam na nie-pasujący-do-klimatu kolor niebieski, który dominuje w grze. Nie pytajcie się, dlaczego – po prostu nie pasi i tyle (;. Muzycznie jest znakomicie, nie mam słów by oddać znakomity klimat oprawy muzycznej. I chociaż tracki są tylko trzy, w tym jeden przeznaczony dla menu, drugi do walki, a trzeci do całej reszty, znużenia nie sposób zaznać. Muzyka jest nie tylko znakomita, ale i znakomicie dobrana – w czasie podróży po terenach gry zagra nam wprawiająca w trans melodia będąca skondensowaną esencją spokoju, natomiast kawałek podczas walki szybko nas z niego wybudzi i wprowadzi w iście bojowy nastrój. Dźwięki również są świetnie dobrane – tutaj po prostu NIE MA do czego się przyczepić!

Żartowałem. Jest się.  Do błędów, no ale znowu nie takich dużych jak w innych grach klikowych. Czasem się zdarza bowiem, że nie możemy przejść dalej – cała plansza odkryta, a my wciąż na niej jesteśmy. Mi się to przytrafiło w dalszym etapie rozgrywki i skutecznie przerwało zwycięzką passę...

Podsumowując – sto procent gry godnej podium. Grywalna, dopracowana, z grubsza bezbłędna. Autor zapowiedział pełną wersje, a ja już zaklepuję recenzję, gdy tylko wyjdzie – bo wkręciło mnie jak nie wiem, a warto zaznaczyć, że z reguły unikam rpgów, szczególnie turowych (;.

 

Plusy: Klimat, grywalność, pomysł.

Minusy: Błędy ze zmianą poziomów.

Ocena: 5+.

 

2.      Miejsce – Pozik – Zmyślony Świat.

 

Fajnie, ładnie i... pachnie czymś innym.

Wszystko bardzo fajne i dopracowane – jest fabuła, są questy, są statystyki.. problem w tym, że albo ja jestem tępy, albo questów nie da się wykonać, a statystyki nie mają wpływu na rozgrywkę. Do tego te przeklęte błędy...

Historia jest prosta i niezbyt rozbudowana – w Zmyślonej Krainie równowagi pomiędzy dobrem i złem strzegł Zwój Pokoju. Pewnego dnia Zwój zniknął, a Chaos zapanował w Krainie... i my, jako jedyny dobry obywatel, zresztą, znów bezimienny, musimy Zwój znaleźć i pokonać Chaos. Proste? Hell no, bo jeżeli wam się to uda, to jesteście dobrzy.

Niestety, nie obyło się bez błędów. Najczęstsze są crashe całej gry, zwykle podczas przechodzenia między ekranami. Równie często zdarza się, że dopiero co zabity stworek cudownie respawnuje po przejściu między ekranami, a już nazbyt często dochodzi do tego, że nasze promienie nic stworkom nie robią. Do tego dochodzą bugi związane z menu: gdy spróbujemy odczytać grę otrzymujemy błąd, a gdy chcemy sięgnąć po pomoc.. gra się kończy!

No i tego najbardziej brakuje – pomocy. Bo ja nie wiem, o co tutaj chodzi! No niby jest intro, ale tyle wyjaśnia, że ho ho. Ale zostawmy to i skupmy się na plusach. A na plus wyjdzie grafika – może nie jest to arcydzieło, ale jest zgrabne i trzyma się kupy. Nadzwyczaj dobrze trzyma się również muzyka, i chociaż usłyszymy tylko jeden utwór, to dużo złego o nim nie powiemy. Szczególnie fajna muzyka jest w intrze... mm... Natomiast dźwięki już skądś znam... właśnie, dźwięki są z jednej z przykładowych gier dołączanych do TGFa, a sama mechanika Zmyślonego Światu do złudzenia przypomina tę z tej gry! Ale... nic nie oceniam, skoro nie mam wglądu w silnik gry.

I znów krótko: gra jest ładna audiowizualnie, mechanicznie ujdzie, natomiast nad grywalnością przydałoby się popracować.

 

Plusy: oprawa audiowizualna,

Minusy: błędy, słaba grywalność.

Ocena: 4-

 

3.      Miejsce – Pow – Rupert Duck: Crab Island.

 

Jak to u Powa – ładnie, zabawnie i MoByTeNiS.

Z tego co się orientuję, to pierwsza gra Powa, która nie jest MoByTeNiSem, czyli nie jest to remake gry z dobrym pomysłem i słabym wykonaniem. Paradoksalnie, przy tej grze można śmiało powiedzieć Można-Było-Tego-Nie-Spierzyć. Bo gra naprawdę ciekawa i ładna, ale rozgrywka flegmatyczna i niedopracowana.

Przynajmniej mamy fabułę i bohatera z prawdziwego zdarzenia – przyjdzie nam pokierować Kaczorem Rupertem, który odwiedza Wyspę Krabów celem znalezienia trzech złotych krabów, niezbędnych do uwolnienia wyspy spod działania klątwy. Nie bardzo wiem, na czym ta klątwa polega, bo patrząc na porozstawiane wokoło butelki życie na wyspie kwitnie, oj kwitnie. (:

Fajny pomysł – obecny. Fajna grafika – obecna. Statystyki – zwarte i gotowe. Szkoda, że zabrakło trochę części w silniku, bo gra mogłaby spokojnie wskoczyć o oczko wyżej. Rupert Duck jest grą platformową, z elementami statystyk. Ogólnie gra polega na wałęsaniu się po wyspie, szukaniu złotych krabów i okazyjnych starciach z wrogami, z którymi oczywiście przyjdzie nam walczyć przy pomocy szabli. I właśnie te walki są takie nudne i tutaj naprawdę można by było zrobić lepiej przy odrobinie zabawy i lepszych chęci. Mimo to zabawa jest całkiem znośna, choć powolna.

I znów mi przychodzi do głowy powiedzenie, że gra bez błędów jest jak uczeń bez jedynki (a ten jest niczym żołnierz bez karabinu i... klikowiec bez TGFa. (; ). I dlaczego RD miał być odstępstwem od tej reguły... Z nieznanych przyczyn po odwiedzeniu świątyni celem wyleczenia ran Rupert jakoś przyspieszył swoje ruchy. Gdy wróciłem tam znów Rupert łaził już jak rakieta i spokojnie mogłem przeskakiwać obeliski. Nie wiem, czy ci wyspiarze dolali coś do tej wody święconej, czy może to wynik tego, że w czasie kąpieli uzdrawiającej spoglądałem na inne okienka, ale fakt faktem, że ruch platformowy (zresztą nie byle jaki, bo Albert by Broo) ma błędy.

Graficznie to jak już powiedziałem – jest typowo dla tego autora, bo grafika jest nadzwyczaj ładna i spójna, animacje natomiast prezentują się nawet lepiej niż w większości gier klikowych. I również jak w poprzednich wypadkach, w grze usłyszymy dwa klimatyczne tracki, dość ciężkie, ale w sensie zajmowanego miejsca na dysku – a no bo mp-trójki.

Naprawdę fajne, humorzaste, chociaż nie tak przyciągające jak Zgliszcza. Mogło być wyżej, gdyby jeszcze poświęcić dzień na dopracowanie gry. Ale i tak jest podium-o-godnie.

 

Plusy: grafika, humor.

Minusy: powolne, a jak już ma być szybciej, to tylko rezultatem błędu.

 

4.      Miejsce – Mateusz – Epoka Mroku.

 

Ta gra już nie spodobała mi się tak, jak poprzednie. Trudno o niej cokolwiek powiedzieć i chciałbym, by ktoś mnie wyręczył, no ale jak trzeba, to trzeba.

Epoka Mroku to strzelanka z widokiem z perspektywy ptaka, przywodząca na myśl tak świetne gry jak Otoczony. Niestety, Otoczony w porównaniu do tej gry jest o klasę wyżej. Tutaj o fabule przeczytać możemy tylko z zewnętrznego pliku (na dodatek z pdfa, a czytnik pdfów mi zjada połowę zasobów systemowych), i jest ona... no cóż, typowo RPGowa, z cudacznymi nazwami, świątyniami i podziemiami. I znów pojawia się wątek herosa, który oczywiście jest na tyle niedołężny, że to my musimy nim pokierować.

Gra jest dynamiczna, a mimo to zbyt skomplikowana, co bardzo wychodzi na minus. W tak szybkich grach sterowanie i cała reszta powinna być jak najbardziej uproszczona, a tutaj... no cóż, niezbyt długo udaje mi się zabawić na jednym życiu. Ogólnie to jest dość przyjemnie rozbudowana gra, chociaż AI jest naprawdę słabe. Graficznie odstaje od gier z podium, podobnie jak dźwiękowo.

Gra na miarę innych autorstwa Mateusza – jednak Na Ratunek CP było znacznie bardziej grywalne. Cóż, chłopak postarał się – szkoda jednak, że na marne. Gra mnie nie wciągnęła.

 

Plusy: Em.. całkiem rozbudowana?

Minusy: AI, słaba grywalność.

 

Ocena: 3-

 

5.      Miejsce – Pablo4649 – Violence City.

 

Przypisał red.nacz.: O krótki opis tej gry poprosiliśmy misieksamgame z tego względu, iż Violence City po prostu nie uruchamia się na komputerze Kamila.

 

Mamy tu do czynienia ze strzelanką przypominającą po części GTA. Chodzimy gangsterem widzianym od góry, który zbiera bronie i zabija wszystkich innych ludzi, którzy staną mu na drodze. Zasady dość proste, jednak polowanie z dalekich dystansów jest... no właśnie nie wiadomo jakie. Trudne, bo zastosowano ruch 32-kierunkowy, a łatwe bo nie ma tu żadnego rozrzutu czy czegoś w tym rodzaju. Dodatkowo grafika jest słabo wykonana (ach ten TGFowy obrót animacji), a trupy wyglądają... masakrycznie. Niestety nie jest to taka masakryczność o jaką powinno nam chodzić. Udźwiękowienie również nienajlepsze. Na koniec dodam, że gra nie cieszy się zbyt dynamiczną akcją...

 

 

6.      Miejsce – Fanotherpg – Drega Syia.

 

Ciężko mi powiedzieć cokolwiek o tej grze i prawdopodobnie musiałbym rozpędzić swoje ciało do prędkości podświetlnej, by zwolnić czas wokół siebie na tyle, by wydawało mi się, że gra chodzi znośnie. Ze wszystkich gier przesłanych na bitwę, Drega Syia wydaje się być najbardziej podobna do RPGa. Poza tym ma całkiem znośną grafikę, dobry silnik... więc dlaczego tak nisko?

Bo sędziowie są przyzwyczajeni do szybkich gier. Niestety, ale DS chodzi nadzwyczaj powoli. Autor twierdzi, że to wina silnika i na długo już wyczekiwane DS poczekamy jeszcze, dopóki owy silnik nie zostanie zoptymalizowany.

Cóż, gdyby został, to naprawdę byłoby w co pograć – gra sprawia wrażenie rozbudowanej, i jeżeli nie liczyć animacji postaci to możemy mówić o dobrej grafice. No, może wypadałoby popracować trochę nad udźwiękowieniem, bo cisza w grze aż dzwoni w uszach.

Nie mniej jednak DS to na pewno dobry projekt, który spokojnie mógłby być na lepszym miejscu, niestety, zabrakło mu tej szczypty... dynamizmu.

 

Plusy: rozbudowanie, grafika.

Minusy: prędkość działania.

Ocena: 3+

 

7.      Miejsce – Kontrium – Ve-RPG.

 

Nisko, nisko i jak najbardziej z uzasadnieniem – praca po prostu słaba. Zaczynając od tego, że próżno w grze szukać jakichkolwiek instrukcji, a kończąc na rażących błędach. Grafika jest jeszcze o punkt wyższa od totalnie słabej, ale już cała reszta naprawdę kuleje. Można było się postarać...

...jednak dla większości RPG to zbyt wysoko postawiona poprzeczka. Widać, że autor się starał, jednak na przyszłość radzę mu poważnie pomyśleć nad swoimi umiejętnościami zanim wystartuje w tak prestiżowym konkursie.

 

Plusy: brak..

Minusy: brak instrukcji, błędy, słaba oprawa.

Ocena: 2-

 

8.      Miejsce – Bubu – RPG Onlajn.

 

Tutaj też musi ktoś inny  opisać bo mi nie działa.

 

9.      Miejsce – Wackyjackie – Refugee.

 

Adekwatnie do zajętego miejsca – gra jest wręcz... trudno mi to powiedzieć. Ale dobrym określeniem jest "okropna", także dobrze się wpasuje "skrajnie niedopracowana" i po prostu "zła". Autor się absolutnie nie postarał i jedyne, co dobre w tej grze to muzyka. Jednak nie dałaby ona rady poprawić żałosnej pozycji tej gry.

 

Ocena: 1-

 

10.  Miejsce – Coolwilk – Trzecia wojna światowa.

 

Moim skromnym redaktorskim zdaniem, gra mogła by być wyżej, bo w porównaniu z poprzednią grą wygląda lepiej, gra się lepiej i w ogóle bardziej przypomina grę. Szkoda, że nie ma statystyk = nie jest zgodna z tematem. 0 pkt.

 

Ocena: 1-

 

To tyle. Jak widać, poziom prac był dość wysoki, niestety, tylko w przypadku gier z podium, natomiast grywalność nie była domeną tej Bitwy – zdaje się, że jedynie Zgliszcza kogokolwiek przyciągnęły na dłużej. Mnie na pewno. (;

 

 

 

Copyright (c) 2005-2007 Ślimaczek