Booberbox
 

autor: PoW


 

   Ostatnio jakoś Ślimak i nasze oraz zagraniczne klikowe fora zaczęły się zmieniać w jeden wielki pean ku chwale Climou i pikora. Z jednej strony to bardzo dobrze, że mamy kogoś kto tworzy dużo dobrych gier (3 GOTW w ciągu 4 tygodni! Słodki Jeżu!), a z drugiej to nieciekawie, że reszta jakoś nie może się wybić... Ale nie o tym miałem pisać.

   Booberbox. Booberbox, czyli Kolejna Gra Ze Świstakiem W Roli Głównej (KGZŚWRG™) jest swego rodzaju nieoficjalną kontynuacją opisywanego kiedyś w Ślimaczku Świstakowego Kłopotu. Niby ruch ten sam, zasady te same, ale to jednak nie to samo. I dobrze. Dla przypomnienia, celem każdej planszy jest dostanie się do wyjścia poprzez odpowiednie układanie skrzynek na naszej drodze, co jest rzeczą niełatwą bo wymaga myślenia, a to, jak wiemy, boli. Tym bardziej biorąc pod uwagę liczbę przygotowanych dla nas etapów.

   Zacznijmy od początku. Pikor w ciemię bity nie jest i wie, lepiej niż niektórzy komercyjni twórcy, że zaserwować ludziom raz jeszcze znany i lubiany pomysł niekoniecznie wiąże się z sukcesem gry. Stąd nieco zmian w stosunku do oryginału. Po pierwsze, zgodna z konwencją ostatnich produkcji Pikora grafika w hiperniskiej rozdzielczości przypominająca nam czasy gdy komputery opanowywały Lemmingi, Boulder Dash i Dyna Blaster. Kwestia to dyskusyjna, bo normalni inaczej (jak ja) i sentymentalni ludzie to lubią, reszta zaś nie bardzo. O gustach się nie dyskutuje. Zgodny z założeniami jest także brak dźwięków i muzyki. Niektórym za pewne to przeszkadza, zwłaszcza wspominając produkcję Projekt 7, gdzie specjalnie skomponowana muzyka umilała nam każdą chwilę gry, ale jak dla mnie tego typu rozwiązanie jest akurat wygodne. Przynajmniej mogłem sobie posłuchać mojej własnej playlisty i nie naciąć się na jakiś utwór, którego nie lubię. Nowością jest mapka na której wybieramy etapy i zapisujemy swój progres. Motyw z mapką jest może i oklepany, ale pozwala na coś co jest zdecydowanym atutem tej gry, a czego nie było w pierwowzorze - pozwala na swobodne wybieranie, który etap teraz chcemy przejść i nie wymaga przejścia wszystkich by móc kontynuować grę. Duży plus za to. Poza tym mapka jest w, nazwijmy to, niekonwencjonalnej kolorystyce, któż bowiem widział czerwone drzewa i niebieską trawę? Może to troszkę razić, ale kto zna stare gry temu takie rozwiązania przypomną "dawne, dobre czasy".

   Tej swoistej psychodelicznej ferii barw nie uświadczymy jednak w etapach, które są raczej ciemne i szare. Trochę monotonne. I pewnie żeby przełamać tą monotonię rozgrywkę umilają nam wrogowie, zestaw standardowy™, czyli kolce, lawa, działka i od czasu do czasu inne świstaki. Dodatkowo mamy tu masę przełączników, specjalnych skrzynek i teleportów. To wszystko sprawia, że nie dość, że musimy myśleć to musimy wykazać się jeszcze odrobiną zręczności, a sama rozgrywka jest o wiele ciekawsza. Do tego jeszcze ten świetnie wyważony poziom trudności! C’est magnifique!

   No, ale panowie i panie, koniec lizania się po... koniec tych pochwał, pora na zjechanie twórcy za bugi występujące w grze (skrzynki czasem znikają, lub "zapominają" o grawitacji), za totalny brak dźwięku i osobistego aparycji wdzięku, za brak nagrody za ukończenie gry w 100% (chcę i żądam dodatkowego zakończenia!) i za nieuczciwe przyciąganie graczy (kalambur słowny w tytule z pewnością zwiększa liczbę wyszukiwań w Google!). To by było na tyle jeśli chodzi o standardowe dziennikarskie narzekania. I tak jakoś nie za bardzo było na co narzekać. A szkoda, myślałem, że może pojadę komuś po rodzinie, wyzwę zasłużenie od Twoich Starych albo czegoś podobnego. Niestety, nie tym razem. Zdecydowanie stwierdzam, że gra jest warta tych pieniędzy, których nie musisz na nią wydawać ;)...

 

 

PLUSY

 

MINUSY

znowu świstak! :D

klimacik

można wybierać etapy

poziom trudności

ogólna miodność grania


 

znowu świstak! :/

w głośnikach mych cisza...

na ekranie mym szaro...

i czasem bug się wkradnie.


     

INFORMACJE

 

OCENA

 

Autor: Climou

Program: TGF 1

Rok produkcji: 2009

Strona WWW autora:

Climou  


 

 
 

 

Copyright (c) 2005-2009 Ślimaczek