|
autor:
dng
No cóż... myślę, że jeśli chodzi o Zjazd, to w moim przypadku wystarczą 3 słowa: ale było zaje##ście. Trochę nie rozumiem Bedzia - ludzie byli naprawdę spoko, no, może kilka osób mi podpadło, ale ogólnie źle nie było. :< Myślę, że 95% zadowolonych osób mylić się nie może ;) Dobra, czas przejść do meritum, czyli do pokazania "jak to było ze mną".
Pociąg miałem o 5:05... rano. Zwykły pospieszny, przesiadka w Krzyżu, następnie InterCity (będę też używał skrótu iCCC, chyba łatwiej, no nie? :<). Na pierwszy pociąg zdążyłem spokojnie. Zaspany zdeczka byłem, ale musiałem pilnować przystanków - do Krzyża jechałem godzinę. Na iCCC czekałem kolejną godzinę, ale było fajniuśnie - kupiłem sobie loda (Big Milk za 1,50zł, też mi coś!) i pilnowałem megaciężkiej torby (z 50 kilo spokojnie). Gdy nadjechały przekozak wagony iCCC, szybko wbiłem się do środka i przez przypadek... znalazłem się w I klasie. Znalazłem przedział z naprawdę fajną i uroczą panią, przyszedł konduktor, spojrzał na bilet, oddał... i poszedł. Dajecie wiarę? Oja, no! Pierwsza klasa, dostałem poczęstuneczek, gazetkę, nomasakra! :O W trzy godzinki byłem w Warszawie. Na miejscu czekał umówiony ze mną Platyna (ale fajny ziomek!), odebrał mnie, następnie czekaliśmy razem na Fana podjadając chipsy i popijając kolę. W tym czasie podziwiałem Warszawę: bożżżże, co za metropolia! Te wieżowce, sklepy, podziemia, w których nawet znalazł się McDonald... jednak ja i M.10 doszliśmy jednak do wniosku, że nie chcielibyśmy tu mieszkać - powietrze jest strasznie suche, za duży hałas, dziwaczni ludzie (facet grający na stołku kompletnie nie do rytmu? Nawet to fajnie nie brzmiało...). Dopiero na obrzeżach Warszawy jest cisza i spokój. I fajne powietrze. Ale dobra, nieważne. ^^ Przyszedł Fano z brodą, strasznie spocony od wszechobecnego gorącego powietrza. Przywitał się z nami, wytłumaczył, co i jak (biedak biegał od rana za wszystkimi nowoprzyjeżdżającymi uczestnikami... a sorry, nie miały być grupy, którymi dowodził Pikor? oO) i udaliśmy się do Premiere Classe, z zewnątrz wyglądającego jak z Czarnobyla, w środku zaś - pełnego wygód i luksusów. Z Fanem i Platyną postanowiliśmy wbić się do pokoju z krzykiem... niestety nie wyszło nam :< Wydałem tylko żałosny okrzyk, przywitałem się ze wszystkimi, nowymi i starymi i zaczęliśmy się int... a nie. Platyna od razu wyciągnął mnie do naszego pokoju, rozłożyliśmy konsolkę i zaczęliśmy grać w Crasha =) Michał.10 zaczął się na mnie dąsać, że gram, a się nim nie zajmuję, żeśmy nolajfy... no ale co, w końcu po to głównie Platyna się tu pojawił. ^^ Po jakimś czasie dołączyli do nas Max i Draq. Przesiedliśmy się na Tekkena 5, też było fajnie. W następnych kilku godzinach pojawili się Fino z Mateuszem i Szaqlem, Mefisto, Mco, Stankol, Bedziu czy Exer. Pod koniec dnia było oficjalne przywitanie w kozackiej sali konferencyjnej, telewizja, Platyna udzielający minutowego wywiadu... spać poszliśmy coś o pierwszej, Platyna "nielegalnie" został u nas noc. ;)
Opisywanie kolejnych dni nie ma sensu - w zasadzie nie pamiętam, co się podczas nich działo. Było tego tyle, NIE SPOSÓB było tego spamiętać. Powiem tak - ludzie byli naprawdę super. Starałem się z każdym spędzić dość dużo czasu, choć nie zawsze było to możliwe. Oczywistym jest, że najwięcej czasu spędzałem z Michałem, Platyną i Mateuszem - dwójka z nich to przecież moi lokatorzy - naprawdę wspaniali lokatorzy. Możemy się w zadzie poszczycić najfajniejszym pokojem - otwarte okno na oścież, działająca blokada na drzwi, rozkręcony telewizor, laptop, gitarka, PlayStation 2... :P Super też się grało w Buzza, taka gra-teleturniej na PS2. Bardzo trudna, bo pytania dotyczyły bardziej amerykańskich filmów, więc większość się strzelało. :D Uśmialiśmy się chyba najbardziej, kiedy zaznaczyłem, że ojciec Fiony ze Shreka 2 to władca Mordoru...
Pewnie jak każdy, dzięki temu zjazdowi zmieniłem zdanie o niektórych osobach - Mefisto to strasznie spokojny, miły gość, tak samo Kurak. McO zdaje się być kompletnym przeciwieństwem siebie, tak samo Fino. :P Stankolowi tylko czasem za bardzo odbijało. No, w zasadzie to każdemu, tak że spoko. Fano strasznie się o każdego martwił, ech biedaczek... zachowywał się jak organizator, choć nim nie był. ^^ Jeśli chodzi o organizatorów, strasznie rzadko wdzieliśmy się z Mitsou - w sumie tylko raz, w pierwszy dzień. Bardzo fajna osoba, taka mi się wydawała w sumie, jak zakładała mi smycz, kiedy musiałem do niej kucać, aby nie musiała podskakiwać, by mi ją nałożyć. ;) Było kilka problemów, wzlotów i upadków, no ale cóż - kiedy ich nie ma? Bardzo pozytywnie wspominam ten zjazd, żal mi było tylko, że wyjeżdżałem. Z tego miejsca chciałbym publicznie pozdrowić wszystkich uczestników, a w szczególności osoby, które najwięcej mi towarzyszyły: Michała, z którym najwięcej spędziłem czasu prywatnie i bardzo dobrze go poznałem (kc Misio :*), Platynę, z którym świetnie się bawiłem i spędziłem też dużo czasu, Mateusza, który jest naprawdę świetnym, miłym i zabawnym gościem (szczególnie, jak się za dużo lemoniady napije ;) ), Kamila, który pomógł mi nie zdychać na prelekcjach, które wydawały mi się okropnie nudne, Maksa, największe ciacho na zjeździe, i Fana, biedaczka, który strasznie za nami latał mając jeszcze na głowie swoje życie prywatne. Swoją drogą, podziękowania kieruję też do Pikora, który załatwił hotel po śmiesznie niskiej cenie, z luksusami pokroju sauny czy jacuzzi. W międzyczasie wypalił wypad na basen, więc... pełen pozytyw, polecam allegrowicza. Mimo że sprawy czysto organizacyjne nie wyszły mu zbytnio, o co tak pił się Fano.
Podsumowując, powiem krótko: nie oceniajcie książki po okładce. Chodzi mi tu też o niektóre osoby na zjeździe, jak i ogólnie nastawienie do zjazdu: nie paliliśmy GMowców na stosach, nie zabiliśmy Prekiego (mimo że się o to prosił, buecheche) i nie było większych spięć. Nie każdy przypadł do gustu każdemu, ale to chyba normalne, prawda?
PS: Szczególnie jestem wdzięczny Don Sottowi, bo ten specjalnie dla mnie pojechał wolniejszym pociągiem, bym tylko nie nudził się w czasie podróży powrotnej. Naprawdę można na niego liczyć i uważam, że to bardzo dobry wybór, że został moderatorem FG.
|