Sprawozdanie Mefista
 

autor: Mefisto


   Witam. Na samym wstępie chciałbym Was uprzedzić, że jakoś tego tekstu będzie bardzo słaba, gdyż nigdy nie pisałem tego typu tekstu ani też nie mam odpowiednich zdolności by się za to zabierać. Nie mniej jednak uczestniczenie na tej imprezie zobowiązuje mnie do napisania tych paru słów.

   Po ok. 8 godzinnej podróży pociągiem w końcu dotarłem do Warszawy Centralnej skąd odebrał mnie Fanotherpg i zabrał do hotelu Premiere Classe. Jak się okazało prawie wszyscy dotarli na miejsce przede mną. Po przywitaniu się ze wszystkimi przyszedł czas na zakwaterowanie. Pokój, w którym było mi ?mieszkać? przez te parę dni wraz z Fanem i Kurakiem był mały, ale nikt nie narzekał. I tak większość czasu spędziliśmy piętro wyżej... Pod wieczór zebraliśmy się wszyscy w sali konferencyjnej aby oficjalnie rozpocząć ZTG. Uroczyste rozpoczęcie urozmaiciło pojawienie się telewizji(jakaś regionalna, chyba TVN Warszawa), dla której wywiadu udzielił Platyna, jedyny gamemakerowiec na zlocie. Po powrocie do hotelu zaczęła się dalsza integracja.

   Następnego dnia, wczesnym rankiem(ok 11.00!) mnie i Kuraka zbudził nasz współlokator oznajmiając nam, że za chwile wyruszamy do budynku CMPPP gdzie odbywały się prelekcje. I tak było aż do piątku- wczesne(zbyt wczesne) pobudki. Nie będę pisywał dalej tak szczegółowo każdego dnia - po prostu działo się zbyt wiele aby mógł pamiętać to wszystko w chronologicznym porządku.

   Niestety organizacja często nawalała, co nie było tylko winą organizatorów lecz samych uczestników. W końcu doszło do tego, że każdy robił co chciał i to chyba było najlepsze rozwiązanie. Było wystarczająco dużo czasu by skorzystać ze wszystkich atrakcji które oferował nam hotel i cała stolica. Naprawdę, nie można było się nudzić! Ja sam któregoś tam dnia wybrałem się wraz z Kurakiem na poszukiwania sklepów muzycznych, przy czym poznaliśmy spory kawałek miasta. Wraz z Draq i Mr.klife wpadliśmy na pomysł by stworzyć grę na 22 bitwę NukeBoards. Niestety prace nad grą przedłużyły się z powodu zbyt napiętego grafika zajęć(na szczęście udało nam się dokończyć grę już po zjeździe). W piątek (albo w czwartek już nie pamiętam) odbyły się zawody grupowe, w których musieliśmy stworzyć jakąś gierkę. Niestety gry prezentowały bardzo niski poziom. Po prostu cała organizacja tego konkursu była zbyt chaotyczna by mogło coś z tego wyjść. Tak samo było niestety z następnym konkursem. Tym razem wszyscy chętni mieli wziąć udział w pojedynkach w grze Don Sotta Shipyard. Po wylosowaniu par nadszedł czas na pierwszą bitwę w której udział miałem wziąć ja i Mr.knife. Nasz pojedynek bardzo się przedłużył(toż to chyba z 30 min. było!). W tym czasie reszta uczestników się gdzieś porozchodziła i nie udało się dokończyć konkursu.

   Podsumowując jestem zadowolony z tego, że pojechałem na tą imprezę. Poznałem ludzi, których znałem tylko z internetu. W dodatku świetnie się z nimi bawiłem. Można narzekać na organizacje, czy na dziecinne zachowanie niektórych osób tylko trzeba pamiętać że nie mogło być przecież idealnie. Szkoda tylko, że niektóre osoby nie mogły tego zrozumieć przez co mogą mieć negatywne odczucia ze zjazdu. Niestety nie napisałem o wszystkim o czym bym chciał ale ten tekst miałby ze 100 stron! Tak wiele się działo. Na koniec chciałbym podziękować organizatorom za zorganizowanie tej świetnej imprezy i pozdrowić wszystkich uczestników. Do zobaczenia za rok!

 

 

Copyright (c) 2005-2009 Ślimaczek