Sprawozdanie Mr Knife'a
 

autor: Mr Knife


   Podsumowując zarówno ZTG jak i poprzedzający go CC - powiem krótko: oba zloty można zaliczyć do niezwykle udanych.

   Siły organizatorskie nie zawiodły i staneły na wysokości zadania, choć parę potknięć się znalazło. Głównie mam tu na myśli niepotrzebne rozciągnięcie prelekcji na kilka dni, przez co trochę czasu zajmował sam dojazd i wielokrotne przygotowanie sprzętu. Samo wyposażenie natomiast, było prawie idealnie. Nie licząc braku statywu od kamery ( naprawdę dobrej kamerki :D), znajdowało się wszystko to co powinno. Resztę zadań organizatorzy wykonali rzetelnie. Od odbioru z dworca ( sam nie dotarł bym do hotelu xD), po służenie informacji i pomocą.

   Zloty to przedewszystkim uczesticy. Tu pojawiła się taka zabawna rozbieżność między CC, a ZTG. Otóż ten pierwszy charakteryzował się jakością, a drugi ilością. Nie wiem co lepsze, więc remis. Mała ilość uczestników na CC nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie dawała możliwość prowadzenia swobodnych rozmów z Francois Lionetem, Popcornem i Randomem. Przepychanki pojawiły się dopiero przy pokazywaniu swoich gier Francois Lionetowi, choć i to... ^^' przypominało raczej zabawnym zarzucaniem go projektami ze wszystkich stron, niż powodów do konfliktów. W końcu dostępnego czasu było zdecydowanie więcej od liczby uczestników. ZTG natomiast przywitał nas dość dużą zmianą już pierwszego dnia. Początkowy lekki chaos: zmiana pokoju, co rusz przybywanie kogoś do hotelu, przywitania, pierwsze rozmowy... Jedno jest pewne - indentyfikatory zlotowiczów bardzo mocno ułatwiły sprawę.

   Proces przyswajania kto jest kim ze sceny klikowej odbył się błyskawicznie, choć niektórzy są zupełnie inni niż można by to wnioskować po postach z forum. Teraz inaczej patrzy się na fora clickowe. Chyba lepiej :D Przewijanie się dużej liczby osób przez nasz pokój, dodatkowo potęgował Fano. Jako, że ja i mój laptop zaangażowaliśmy się w prace nad filmami ze zlotu, Fano często odwiedzał nasz pokój by dopilnować tego procesu. Jego osoba przyciągała gości i po załatwieniu z nim spraw ( zazwyczaj natury organizacyjnej ), zostawali jeszcze u nas na czas nieokreślony. Co oczywiście było wielkim plusem!

   Moja ocena: -5/6

   Oby tak dalej :D Mam nadzieję, że za rok wróci lunatykowanie Draqa, spanie Don Sotto - mimo całego pokoju clickowców, głośnych rozmów, śmiechów, oglądania filmów i wykonywania wielu innymi czynnościami, które z całą pewnością zwabiłyby niejednego zombiaka. Było ToDowo!!

 

 

Copyright (c) 2005-2009 Ślimaczek